Rajd, którego nie było
Autor: admin o 31. sierpień 2009
Na rajdzie “Stare Jak Nowe” czuliśmy się jak facet, który tuż przed stosunkiem płciowym dowiaduje się, że jego wybranka jest mężczyzną. Ale zacznijmy od początku.
Start odbył się na parkingu Bemowskiego Ratusza. Komandor rajdu - Piotr Kostrzewa postarał się zebrać najlepsze wozy zabytkowe ze stolicy i okolic. Było co oglądać, zatem postanowiliśmy jak najszybciej się zapisać, a później pójść podziwiać wozy. Gdy otrzymaliśmy materiały rajdowe okazało się, że trasy rajdu w ogóle nie ma. Jest za to sugerowany przejazd głównymi drogami ściągnięty z Google Maps. Wiedzieliśmy już, że ta impreza nie będzie naszą ulubioną, a przygotowania do rajdu, wybieranie pilota i martwienie się o działający licznik było zupełnie nie potrzebne. Czuliśmy się nabici w butelkę. W pakiecie startowym dostaliśmy również test z wiedzy o Warszawie i pomocy przedmedycznej, który należało oddać gdzieś na trasie. Nieco zszokowani rajdem poszliśmy oglądać wozy zebrane na parkingu. Na imprezie pojawiło się mnóstwo bardzo dobrych wozów: od idealnych Zastav 1100p (szczególnie ciekawa koralowa Zastava Radka Brzozowskiego) po Lincolny i Cadillaci. Nam szczególnie podobały się: protoplasta crossoverów, czteropędny AMC Eagle, świetna Skoda 1000 MB z czarną blachą PRA, lubelski GAZ 51, załoga Nysy udająca hydraulików, kampery na Mercedesie i Fordzie Transit, Toyota Corona, Alfa Romeo Giulia Spider i SAAB 96. Tak! Było na co popatrzeć. Frekwencja i samochody stanowią duży plus tej imprezy. Warto dodać, że “Stare Jak Nowe” to jeden z nielicznych rajdów, gdzie pojawiają się motocykle w ilości wystarczającej do stworzenia osobnej klasy. Stado Baranów było reprezentowane przez kilka załóg: Jan Kasprzycki na AWO Simsonie, Bubu/Wiktor/Sylwia/Jola na Fiacie Ritmo, Irek i Tomi na Austinie Mini, Milik/Milik na Fordzie Capri oraz Wojtuś/Janosik/Wismar na Volkswagenie T2. Tuż przed odprawą dowiedzieliśmy się, że w ratuszu odbywa próba z “pijackimi” goglami, o której organizator nam nie powiedział. Niestety było już za późno na wykonanie zadania. Otrzymaliśmy zapewnienie, że zabawa z goglami zostanie jeszcze rozstawiona. Po wykonaniu dwóch prób sportowych ruszyliśmy w drogę. Najprostszą trasą dotarliśmy do pierwszego punktu - w Piastowie. Należało zbić wodą pięć słupków z basenu oraz powiedzieć ratownikowi drogowemu z klubu MAK, co należy zrobić widząc wypadek. Następnie, oczywiście najprostszą trasą według Google Maps, pojechaliśmy na strzelnicę sportową w okolicach stadionu Hutnika Warszawa. Tam czekały na nas: kiełbaski z grilla, ukryta próba pierwszej pomocy oraz oczywiście próba strzelecka. Na miejscu okazało się, że nie ma komu oddać pytań, próba pierwszej pomocy jest tak ukryta, że połowa uczestników nie wiedziała, że w ogóle takie coś się odbywa, próba z goglami nie zostanie dokończona, a jedyne zadanie drogowe: liczenie leżących policjantów było bez celowe, gdyż nie było nikogo kto by wysłuchał odpowiedzi. Zniesmaczeni rajdem, który tak naprawdę się nie odbył pojechaliśmy na ślub naszego kolegi Karola. “Stare Jak Nowe” pojechało dalej kolumną w stronę Nowego Światu. W porównaniu do zeszłotygodniowego zlotu parada była bardziej udana. Na Nowym Świecie odbył się konkurs elegancji. W rajdzie mieliśmy kilka sukcesów: Jasiu wygrał konkurs pierwszej pomocy oraz klasę motocykli, Irek i Tomi zajęli 3 miejsce w generalce i klasie post 1965. Warto zaznaczyć, iż dzięki sponsorom każdy z uczestników dostał upominki, a nagrody dla zwycięzców były na wysokim poziomie.
Reasumując: Rajd “Stare Jak Nowe” ma kilka plusów: frekwencja, różnorodność samochodów, klasa motocykli, ciekawe nagrody, konkurs na strzelnicy (dla miłośników broni), konkurs elegancji na Nowym Świecie. Niestety impreza jest jak kraj zachodni, ma te kilka plusów, ale dla nas te plusy, nie przysłaniają minusów: brak rajdu na rajdzie oraz brak ogarnięcia obsługi na punktach (nikt nie wie kto, co zbiera). A może organizatorzy powinni zrezygnować z nazwy rajd? Zloty, spotkania i konkursy elegancji też są potrzebne, jest wielu entuzjastów tego rodzaju zabawy z oldtimerami. My jednak wolimy rajdy Garbiarni lub nawigacyjno-turystyczne, w których coś się dzieje, a podstawą jest dopracowanie trasy, a nie nagrody.
Zapraszamy do oglądania obszernej galerii z imprezy.
Wyniki być może kiedyś się pojawią na oficjalnej stronie rajdu StareJakNowe.pl
Napisany w Newsy, Rajdy: Relacje | Comments Off






wykonaniu Kurczaka. 